Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bowiem odbyły się tylko trzy spektakle „Tramwaju” Krzysztofa Warlikowskiego w którym zagrała główną rolę. Bilety kosztowały nawet 280 zł, więc całkiem sporo.
„Tramwaj”, który jest relatywnie odległą od oryginału adaptacją sztuki Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem" jest efektem kooperacji Nowego Teatru w Warszawie i Theatre de l'Odeon w Paryżu. „Tramwaj” miał otworzyć Warszawskie Spotkania Teatralne, niestety nie stało się tak, ponieważ zostały one odwołane z powodu smoleńskiej katastrofy. Spektakl był wystawiany przez trzy dni gościnie na scenie Teatru Polskiego przy ul. Karasia (Teatr Nowy nie ma własnej sceny) po zakończeniu żałoby narodowej. Mimo wysokich cen za bilety wzbudził ogromne zainteresowanie, co było spowodowane obecnością francuskiej gwiazdy spektaklu - mrocznej, „nie dającej się lubić” Isabelle Huppert. Kwiatkiem do kożucha aktorki był Andrzej Chyra, który specjalnie do tej roli nauczył się języka francuskiego (proszę jak zdolni są nasi aktorzy). Sama Huppert wciela się w rolę Blanche DuBois, kobiety zdruzgotanej przez życie. Wydaje się, iż po głośnej ekranizacji powieści Elfriede Jelinek w której aktorka jako Erika Kohut przeżywa prawdziwe psychiczne pandemonium, role kobiet o skomplikowanej psychice są dla niej idealne. Warlikowski lekko uwspółcześnił rolę Stanleya Kowalskiego, odgrywanego przez Chyrę. Ten brutalny cham, „polaczek”, jest emigrantem, a nie Amerykaninem polskiego pochodzenia. W Paryżu opisywana sztuka wystawiana jest i będzie kilkadziesiąt razy miesięcznie, a w Polsce zaledwie trzy razy, czy winniśmy czuć żal w związku z tą sytuacją?
Komentarze
Brak komentarzy.