Wtorek, 22 maja 28°C Imieniny: Emila, Neleny, Romy

Plaga warszawskich ulic - korki

ma, 2010-05-17 12:30

Triuzmem jest stwierdzeniem, że Warszawa jest miastem coraz bardziej zatkanym komunikacyjnie. Przy tego typu słowach od razu włącza się w większości chęć ponarzekania na infrastrukturę miejską, która faktycznie ma wiele niedociągnięć oraz pozbawiona jest szerszego pomysłu.

ulica6.jpg

Tym niemniej musimy pamiętać o wszystkich przyczynach powstawania korków ulicznych. Co ciekawsze jednym z powodów ich powstawania jest...człowiek.

Błąd kierowcy

Ten mechanizm został zbadany i opisany przez naukowców z Uniwersytetu w Nagoi (Japonia). Przeprowadzono eksperyment podczas którego kilkudziesięciu kierowcom nakazano poruszanie się po zamkniętym torze w kształcie ronda ze stałą prędkością 30 km/h. Na trasie po której poruszały się samochody nie było żadnych przeszkód, ani utrudnień na drodze. Płynny ruch nie trwał długo. Wystarczyło, że jeden z kierowców odrobinę zwolnił. Ten kto jechał za nim musiał zahamować w sposób o wiele bardziej gwałtowny, a ten kto jechał trzeci w kolejności jeszcze gwałtowniej, co generowało falę zdarzeń skutkującą zatrzymaniem się ruchu na znaczącym odcinku trasy. W krótkim czasie cały ruch był absolutnie zdestabilizowany i wytwarzał się gigantyczny korek.

Jest to o tyle ciekawe, że skutki działań kierowców na drodze są odsunięte w czasie i przestrzeni. Gwałtowna zmiana pasu jazdy przez jeden z samochodów wywoła jeszcze bardziej gwałtowną akcję hamowania przez pojazdy poruszające się za piratem drogowym, co może w swojej konsekwencji doprowadzić do wytworzenia się korka kilkaset metrów za miejscem zdarzenia i jego sprawcą. Ten wniosek naprowadza nas jednak na trop zminimalizowania tego zjawiska. Jednym z rozwiązań jest informowanie - na przykład za pomocą świateł - o chęci wykonania manewru, który może wywołać reakcję gwałtownego hamowania kierowców znajdujących się za nami. Jeśli jeteśmy przygotowani na nastąpienie zdarzenia to nie reagujemy w tak dynamiczny sposób jak w sytuacji pełnego zaskoczenia. Innym elementem pozwalającym na utrzymanie płynnego ruchu jest zachowanie odpowiedniej odległości pomiędzy pojazdami pozwalającej kierowcom czuć się bezpiecznie i przez to nie podejmować impulsywnych decyzji w skutek nieprzewidzianego zdarzenia.

Kultura jazdy prezentowana przez użytkowników dróg jest tutaj kluczowym elementem. W chwili obecnej niestety nadal bardzo często można obserwować zachowania skrajnie egoistyczne, niebezpieczne i mające więcej wspólnego z walką o ogień niż spokojną współpracą. Wjeżdżanie na skrzyżowanie ze świadomością, że nie będzie się mogło go opuścić jest normą. Zajeżdżanie drogi i wykonywanie nieprzepisowych manewrów w postaci na przykład zawracania na ciągłej linii też nie należy do rzadkości. Podobnie z korzystaniem z tak zwanych buspasów, które co "zaradniejsi" kierowcy wykorzystują do ominięcia utrudnień co przeważnie skutkuje dodatkowymi utrudnieniami w ruchu i blokuje komunikację miejską oraz setki uwięzionych w autobusach pasażerów.

Nie można oczywiście zapominać o roli pieszego w kształtowaniu ruchu ulicznego. Nie jest to powszechne, ale nadal można dostrzec osoby nieprzystosowane do warunków miejskich, które przebiegają przez jezdnie w niedozwolonym miejscu, ignorują sygnalizację świetlną albo w inny sposób zachowują się niezgodnie z przepisami.

Rosnąca ilość pojazdów

Postęp cywilizacyjny to rosnąca liczba posiadaczy samochodów. Świetnie obrazuje to przykład Polski gdzie w 1990 roku było około 9 mln zarejestrowanych samochodów, aby do roku 2007 sięgnąć liczby 19 mln sztuk. Jeśli ten trend się utrzyma to ilość samochodów na 1000 mieszkańców będzie coraz bardziej zbliżony do poziomu 1:1, a może nawet przekroczy tę granicę. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, aby jeden człowiek posiadał więcej niż jeden samochodów. Wydaje się to nawet logiczne ze względu na cel do jakiego chciałby go użyć. Inne parametry pojazdu interesują nas w sytuacji potrzeby dojazdu do pracy w warunkach miejskich, a inne gdy chcemy pojechać na długą wycieczkę poza miasto. W Stanach Zjednoczonych ten wskaźnik wynosi ok. 800 samochodów na 1000 mieszkańców, co dowodzi że powyższa wizja przyszłości nie jest oderwana od obecnie zachodzących procesów.

Wyżej wspomniane zjawisko można także obserwować na warszawskich ulicach. Miasto się cały czas rozrasta i przybywa w nim mieszkańców. Jest to związane także z naturalnym procesem przemieszczania się ludzi z mniejszych miejscowości do większych w poszukiwaniu pracy i wyższego standardu życia. Oczywistym jest, że znacząca część nowych mieszkańców przyjeżdża do Warszawy z własnym samochodem powiększając już i tak nabrzmiały problem. Ulice miasta mają określoną pojemność. Nie jest to wskaźnik elastyczny i łatwo podlegający modyfikacji dlatego też bez względu na to jak wielką przenikliwością można byłoby wykazać się w latach 40stych i 50tych odbudowując zrujnowaną przez Niemców Warszawę to i tak prędzej czy później zatkałaby się podobnie jak ma to obecnie miejsce.

Nie jest też łatwo przebudowywać miasto, ponieważ wszelkiego rodzaju prace budowlane mogące poszerzyć ulice muszą uwzględniać otoczenie w jakim się znajdują. Najczęściej rozbudowa jest niemożliwa albo bardzo skomplikowana ponieważ teren jest już zagospodarowany (budynki i inna infrastruktura). A na dodatek wszelkie prace budowlane na drogach stwarzają niesamowite zamieszanie które pogarsza i tak trudną sytuację. W takiej sytuacji pozostaje stwarzanie mechanizmów zachęcających do pozostawienia samochodu w dogodnych miejscach (specjalne parkingi przy początkach wygodnych i szybkich tras komunikacji masowej) i ruszenie w dalszą podróż na przykład metrem. Takie rozwiązania już funkcjonują w naszym mieście. Budowane są kolejne parkingi mające być odpowiedzią na ten problem.

W ostateczności można próbować rozładowywać ruch wprowadzaniem ograniczeń, które zmuszą kierowców do poruszania się komunikacją miejską. Jeśli wprowadzimy zakaz wjazdu samochodom prywatnym do centrum, albo chociażby wprowadzimy zasadę parzystych i nieparzystych tablic rejestracyjnych w zależności od dnia miesiąca to mogłoby to skutkować poprawą jakości ruchu ulicznego ale nie byłoby czymś na co polityczna władza miejska zdecydowałaby się bez strachu przed reakcją wyborców. Zanim więc ktokolwiek wystąpi z taką propozycją sytuacja będzie musiała osiągnąć tak katastrofalna skutki, że nie będzie innego wyjścia

Infrastruktura

Bez wątpienia nie jest z tym najlepiej, ale ciągle się poprawia. Jeszcze wiele jest możliwości do których na razie nasze miasto nie dorosło. Wspomnieć można hociażby o elektronicznych czujnikach w jezdni pozwalających na śledzenie natężenia ruchu drogowego i dopasowywania świateł do bieżącej sytuacji. A już zupełnie futurystyczną wizją jest przeniesienie ruchu masowego nad ulice, a nie pod ziemię. Wagoniki kolejki umocowanej na torach znajdujących sie kilka metrów nad powierzchnią drogi nie miałyby konkurencji w szybkości przemieszczania po mieście. Zmieniłoby to jednak w sposób radykalny samo miasto i zmniejszyło ilość światła docierającego do ulic.

Jednym z problemów jest tez nadzwyczaj duża liczba skrzyżowań i przejść dla pieszych. Wydaje się, że w przypadku pieszych można zapewnić swobodne przejście uliczne kładkami lub przejściami podziemnymi. Mogłoby to zmniejszyć liczbę świateł i wspomóc płynność ruchu ulicznego. W chwili obecnej w wielu miejscach Warszawy można odnieść wrażenie, że skrzyżowanie, albo przejście dla pieszych znajduje się co kilkaset metrów co oznacza, że podróż polega na ruszaniu z miejsca, zwalnianiu i stawaniu na minutę, albo dłużej w oczekiwaniu na kolejny krótki odcinek drogi.

Edukacja

Wnioski są raczej proste. Najłatwiej jest edukować - zarówno kierowców jak i pieszych. Wszystkich użytkowników dróg. Należałoby przyjrzeć się sposobowi szkolenia kierowców pod kątem uświadomienia mechanizmu powstawania korków. Poruszanie się samochodem, czy też nawet w charakterze pieszego to uczestniczenie w bardzo złożonym systemie w którym każde niezgodne z jego ideą zachowanie pociąga za sobą określone skutki. Dobrym krokiem jest tworzenie specjalnych placów do złudzenia przypominających autentyczną ulicę na których szkolone przez policjantów są dzieci ze szkół podstawowych. Jednak zadanie edukacyjne jest dopiero na początku kształtowania postaw ludzkich. W dzisiejszych czasach juz nie wystarcza nauczenie korzystania z sygnalizacji świetlnej i rozglądania się przed wejściem na przejście dla pieszych. Wygląda na to, że w przyszłości będzie konieczne przekazywanie bardziej usystematyzowanej wiedzy na temat systemu ruchu miejskiego, bo tylko świadomość skutków naszych działań może nas zmobilizować do współdziałania zamiast utrudniania sobie nawzajem życia.

Komentarze

Brak komentarzy.

Imię/nick:

Komentarz:

  Akceptuję warunki polityki prywatności.

 

Skorzystaj z naszej aplikacji

Nie przegap

Słówko dnia

Jacht
(ang. Yacht) statek różnego typu, rozmiaru i kształtu, najczęściej niewielki żaglowiec służący do celów sportowych lub turystycznych

Ostatnie wypowiedzi

reklama

Komentowane

Plusożercy

W obiektywie

  • Dzień Otwartych Drzwi MSZ (foto)
  • Festiwal Salsy w obiektywie (foto) cz. 4
  • Warszawiak w Japonii (foto)
  • Wizyta Prezydenta Ukrainy (foto)
  • Taneczne walentynki (foto)
  • Samba na ulicach Pragi cz.1 - fotoreportaż bez komentarza
  • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (foto)
  • Tour de Pologne 2010 - fotoreportaż bez komentarza cz.2
  • Wojna o krzyż - fotoreportaż bez komentarza
  • CHT Marywilska 44 (foto)
  • Taneczne walentynki (foto)