Środa, 23 maja 26°C Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty

Progresywna polityka w Warszawie

Bartłomiej Kozek, 2010-07-27 16:44

Jak może być?

Nasze marzenie o progresywnej polityce w Radzie Miasta nie przesłania nam politycznej rzeczywistości. Zdajemy sobie sprawę z wielu ograniczeń, jakie nakłada ordynacja wyborcza do samorządów. Wiemy, że nawet przekroczenie 5% wyborczego progu nie gwarantuje otrzymania mandatów w Radzie Miasta. Właśnie dlatego działamy na rzecz szerokiego porozumienia na rzecz miasta dla ludzi. Jesteśmy otwarci na polityczne propozycje, które dadzą szanse na powstrzymanie duopolu PO i PiS. Naszym warunkiem jest przede wszystkim stworzenie spójnej wizji miasta, w którym każda i każdy może mieć swoje miejsce. Gdyby zależało nam tylko na stołkach, już dawno oddalibyśmy hołd lenny partii Hanny Gronkiewicz-Waltz, by następnie wespół zespół leczyć narodowe kompleksy budową jak najwyższych wieżowców. Wiemy jednak, że w polityce jest już na tyle dużo cynizmu, że nie trzeba dodawać do tego ognia więcej oliwy. Wolimy nieco go przytłumić, by nie spalił on naszego wspólnego domu, jakim jest Warszawa. 

Alternatywy zamiast strachu

Siłą rzeczy – nie ma co tu kryć – takie nasze podejście oznacza również otwarcie na dialog z największą jak dotąd polityczną alternatywą dla Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, czyli z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. Partia ta stoi na rozdrożu – albo pokaże, że zależy jej na jakości życia ludzi, a nie na fruktach związanych ze współrządzeniem w mieście z PO, albo swoją inercją przyczyni się do odpływu swego elektoratu do Platformy, zapewni jej absolutną większość, a sobie – czysto symboliczną reprezentację w Radzie Miasta. Frukta straci w tym scenariuszu tak czy siak. Może też pójść inną drogą – partnerskiej współpracy, przyznania się do błędów w kadencji 2006-2010, podkreślenia swoich sukcesów w tym okresie i usiłowania stworzenia wspólnymi siłami atrakcyjnej oferty programowej dotyczącej tworzenia miasta o ludzkiej skali. Już raz daliśmy się nabrać, kiedy ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz obiecywała na EURO 2012 rewitalizację Pragi, z której został niemal wyłącznie pnący się do góry nowy Stadion Narodowy. A zatem – buspasy zamiast kolejnych milionów na stadion Legii, przedszkola zamiast mrzonek o letniej olimpiadzie, drobny handel zamiast biernego przyzwalania na gentryfikację. Proste? Naturalnie.

Szczerze wierzę, że taki alians pomógłby zatrzymać wyborczy walec Platformy i następnie wymuszać na kolejnych władzach miasta – niezależnie od ich odcienia – prospołeczne i proekologiczne rozwiązania. Alians taki mógłby wspierać dobre pomysły, niezależnie od tego, czy wychodzić one będą z ław PO, czy też PiS. Społeczny dialog i polityczne porozumienie – oparte nie na rezygnacji z przekonań i wyznawanych wartości, lecz na poszukiwaniu wspólnych punktów – tego wszystkiego Warszawa potrzebuje dziś jak kania dżdżu. Nie musimy być skazani na wojnę polsko-polską, ani też na zamiatanie prawdziwych różnic i sprzecznych interesów pod dywan. W najbliższych tygodniach wszystkie progresywne siły polityczne w Warszawie czeka zdanie egzaminu z odpowiedzialności za miasto. Tak jak napisałem na wstępie tego tekstu – nie boimy się tej odpowiedzialności.

Strona: 1 2 3 4

Komentarze

Brak komentarzy.

Imię/nick:

Komentarz:

  Akceptuję warunki polityki prywatności.

 

Skorzystaj z naszej aplikacji

Nie przegap

Słówko dnia

Jacht
(ang. Yacht) statek różnego typu, rozmiaru i kształtu, najczęściej niewielki żaglowiec służący do celów sportowych lub turystycznych

Ostatnie wypowiedzi

reklama

Komentowane

Plusożercy

W obiektywie

  • "Złota Rybka" dla Roberta Mazurka
  • Świąteczna reklama w przedwojennej prasie (foto)
  • Warszawa latem (foto) cz.1
  • Taneczne walentynki (foto)
  • "Złota Rybka" dla Roberta Mazurka
  • Dialogi Penisa 2 (foto)
  • Wyścigi gokartów w Warszawie cz.1 - fotoreportaż bez komentarza
  • X-lecie IPN (foto)
  • Black Hawk na Okęciu (foto)
  • Miedwiediew i Wulff w Warszawie (foto)
  • X-lecie IPN (foto)