Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Na warszawskich ulicach przybywa samochodów w tempie, któremu twórcy parkingów nie są w stanie podołać? A może z jakiś innych nieznanych powodów użytkownik ulicy musi lawirować pomiędzy wszechobecnymi samochodami tarasującymi chodniki na wszelki możliwy sposób?
Wszelkie prognozy przewidują wzrost liczby samochodów obecnych na warszawskich ulicach. Powodem są dwa czynniki. Po pierwsze stajemy się coraz bogatsi, a to oznacza że stać nas na kupno i utrzymanie więcej niż jednego samochodu w rodzinie. Oczywiście mowa tutaj o rodzinie rozumianej jako rodzice i dzieci. Po drugie rosnąca fala imigracji zarobkowej oznacza nie tylko większą ilość mieszkańców Warszawy, ale także pojazdów na drodze.
Można ze sporą dozą pewności prognozować przyrost problemu braku miejsc do parkowania samochodów. Już w chwili obecnej zaczyna to przypominać wolną amerykankę połączoną z loterią. Samochód na samochodzie. Sprytni kierowcy wcisną się w każdą najdrobniejszą szczelinę byle tylko móc pozostawić w miarę bezpieczny sposób swój pojazd.
Niestety w tej "walce o ogień" najbardziej cierpi pieszy, który zamiast swobodnie dostępnego chodnika musi zmagać się z dynamicznie zmieniającymi się przeszkodami drogowymi. Niektóre chodniki zaprojektowane na szerokość pozwalającą teoretycznie przejść obok siebie nawet 4 osobom są tak zastawione samochodami, że z trudem przejść może pojedyńczy człowiek. Pamiętajmy, że oprócz zwyczajnych pieszych mamy także na przykład osoby z wózkami dla dzieci. Czasami zwykły spacer może przypominać test na orientację w terenie i próbę pokonania labiryntu.
Nawet przepisy stwierdzające, że parkujący na chodniku samochód musi pozostawiać przynajmniej metr wolnego chodnika od ściany budynku do której przylega często nie jest respektowany. Bywa, że pieszy aby przejść musi wkraczać na jezdnię chcąc obejść tarasujący mu drogę pojazd.
Miasto stara się walczyć z przyrostem liczby samochodów parkujących w najbardziej zatłoczonych rejonach. Najpierw zastosowano strefy płatnego parkowania, ale nie wystarczyły one na długo. Teraz lansowana jest zasada "Parkuj i Jedź", czyli parkingi czy punktach dogodnej komunikacji masowej - można zostawić na parkingu samochód i dalej poruszać się metrem lub autobusem. To może jednak nie wystarczyć ze względu na panoszący się wszędzie zwyczajny ludzki egoizm.
Komentarze
Brak komentarzy.