Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Targowisko przyczynia się do tego, że w lokalnej ekonomii zostaje więcej pieniędzy, niż gdyby go nie było, o czym jasno mówi część sprzedawców - pisze Bartłomiej Kozek z Zielonych.
Fot. Joanna Erbel Bartłomiej Kozek Niedawno znów głośno zrobiło się wokół terenu Bazaru Banacha - jednego z miejsc, które śmiało można określić mianem serca Ochoty. Nadal promowana jest koncepcja zagospodarowania terenu, radykalnie zmniejszająca wielkość powierzchni handlowej i promująca w tym miejscu budownictwo mieszkaniowe.
Choć dzielnica zapewnia, że na handel nadal będzie po zmianach miejsce, trudno jednak uwierzyć w to, by czynsze w pasażach miały być podobnej wielkości, co obecne koszty, ponoszone przez osoby handlujące na bazarze. Jej władze prą w kierunku realizacji swoich wizji, ignorując chociażby fakt, że pod alternatywnym, uwzględniającym potrzebę modernizacji nieco zaniedbanej przestrzeni przy pozostawieniu jej handlowych funkcji, podpisało się 4.000 mieszkanek i mieszkańców okolicy.
Mało prawdopodobne, by analogiczna liczba podpisów znalazła się przy wyłożonym właśnie do wglądu projekcie dzielnicy. To, że konsultacje społeczne odbywają się po przygotowaniu idącego w poprzek dotychczasowemu wykorzystaniu tej przestrzeni planu ukazuje, jaką fikcją potrafi być deklarowane przez miejskich urzędników przywiązanie do idei społecznej partycypacji.
Czemu Zieloni z taką uwagą już od 2009 roku przyglądają się tej sprawie? Odpowiedzi możemy znaleźć w opublikowanym jeszcze pod koniec roku 2005 przez brytyjską Fundację Nowej Ekonomii raporcie "Trading Places: The local economic impact of street produce and farmers’ markets". Fundacja ta, słynąca z rzetelnych opracowań uwzględniających w każdym poruszonym temacie perspektywę zrównoważonego rozwoju ekologicznego, społecznego i ekonomicznego, wzięła pod lupę miejski handel w Londynie i jego wpływ na okolicę, w której się znajduje. Do obserwacji wybrano dwa targi uliczne, istniejące już kilkadziesiąt lat, a także dwa, weekendowe targi rolne. Badano ilość osób z nich korzystających, ich pochodzenie oraz dochody czy też sposób dotarcia na miejsce.
Badania wykazały, że wpływ targowiska na lokalną społeczność pozostaje pozytywny. Wiele mieszkanek i mieszkańców nie tylko z najbliższego otoczenia, ale też bardziej odległych rejonów stolicy Wielkiej Brytanii z chęcią przybywa do nich na zakupy. Zakupy u rolników bardzo często motywowano jakością sprzedawanych produktów (wedle przepisów żywność tam sprzedawana musi być produkowana w obrębie 100 mil od obszaru metropolitarnego, co skraca jej drogę do osoby ją kupującej, a co za tym idzie - także jej ślad ekologiczny, a więc ilość zanieczyszczeń, wyprodukowanych podczas całego cyklu produkcji i dystrybucji), zaś istotną kwestią przy okazji targowisk ulicznych były ceny, znacznie niższe, niż w okolicznych supermarketach.
Komentarze
Brak komentarzy.