Czwartek, 23 lutego 3°C Imieniny: Damiana, Romana, Romany

Warto zachować targowiska

Bartłomiej Kozek, 2011-04-26 11:51

- Targowisko przyczynia się do tego, że w lokalnej ekonomii zostaje więcej pieniędzy, niż gdyby go nie było, o czym jasno mówi część sprzedawców - pisze Bartłomiej Kozek z Zielonych.

Bartłomiej Kozek Fot. Joanna Erbel Bartłomiej Kozek

Niedawno znów głośno zrobiło się wokół terenu Bazaru Banacha - jednego z miejsc, które śmiało można określić mianem serca Ochoty. Nadal promowana jest koncepcja zagospodarowania terenu, radykalnie zmniejszająca wielkość powierzchni handlowej i promująca w tym miejscu budownictwo mieszkaniowe.

Choć dzielnica zapewnia, że na handel nadal będzie po zmianach miejsce, trudno jednak uwierzyć w to, by czynsze w pasażach miały być podobnej wielkości, co obecne koszty, ponoszone przez osoby handlujące na bazarze. Jej władze prą w kierunku realizacji swoich wizji, ignorując chociażby fakt, że pod alternatywnym, uwzględniającym potrzebę modernizacji nieco zaniedbanej przestrzeni przy pozostawieniu jej handlowych funkcji, podpisało się 4.000 mieszkanek i mieszkańców okolicy.

Mało prawdopodobne, by analogiczna liczba podpisów znalazła się przy wyłożonym właśnie do wglądu projekcie dzielnicy. To, że konsultacje społeczne odbywają się po przygotowaniu idącego w poprzek dotychczasowemu wykorzystaniu tej przestrzeni planu ukazuje, jaką fikcją potrafi być deklarowane przez miejskich urzędników przywiązanie do idei społecznej partycypacji.

Czemu Zieloni z taką uwagą już od 2009 roku przyglądają się tej sprawie? Odpowiedzi możemy znaleźć w opublikowanym jeszcze pod koniec roku 2005 przez brytyjską Fundację Nowej Ekonomii raporcie "Trading Places: The local economic impact of street produce and farmers’ markets". Fundacja ta, słynąca z rzetelnych opracowań uwzględniających w każdym poruszonym temacie perspektywę zrównoważonego rozwoju ekologicznego, społecznego i ekonomicznego, wzięła pod lupę miejski handel w Londynie i jego wpływ na okolicę, w której się znajduje. Do obserwacji wybrano dwa targi uliczne, istniejące już kilkadziesiąt lat, a także dwa, weekendowe targi rolne. Badano ilość osób z nich korzystających, ich pochodzenie oraz dochody czy też sposób dotarcia na miejsce.

Badania wykazały, że wpływ targowiska na lokalną społeczność pozostaje pozytywny. Wiele mieszkanek i mieszkańców nie tylko z najbliższego otoczenia, ale też bardziej odległych rejonów stolicy Wielkiej Brytanii z chęcią przybywa do nich na zakupy. Zakupy u rolników bardzo często motywowano jakością sprzedawanych produktów (wedle przepisów żywność tam sprzedawana musi być produkowana w obrębie 100 mil od obszaru metropolitarnego, co skraca jej drogę do osoby ją kupującej, a co za tym idzie - także jej ślad ekologiczny, a więc ilość zanieczyszczeń, wyprodukowanych podczas całego cyklu produkcji i dystrybucji), zaś istotną kwestią przy okazji targowisk ulicznych były ceny, znacznie niższe, niż w okolicznych supermarketach.

Strona: 1 2 3

Komentarze

Brak komentarzy.

Imię/nick:

Komentarz:

  Akceptuję warunki polityki prywatności.

 

Skorzystaj z naszej aplikacji

Nie przegap

Słówko dnia

Jacht
(ang. Yacht) statek różnego typu, rozmiaru i kształtu, najczęściej niewielki żaglowiec służący do celów sportowych lub turystycznych

Ostatnie wypowiedzi

tadeusz buzar: za puszczenie tego textu w net cukermany zamknely mojego facebook jak wam sie podoba "A słyszeliście o kryzysie w Islandii?? A wiecie jak to się zakończyło...??NAJWIĘKSZA TAJEMNICA MEDIALNA XXI WIEKU- ISLANDIA Islandczycysprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyćislandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka..."puscie dalej pozdrawiam
reklama

Komentowane

Plusożercy

W obiektywie

  • Parada Równości - fotoreportaż bez komentarza
  • Parada Równości - fotoreportaż bez komentarza
  • Festiwal Salsy w obiektywie (foto) cz.2
  • Parada Równości - fotoreportaż bez komentarza
  • Warszawa latem (foto) cz.1
  • Black Hawk na Okęciu (foto)
  • Święto Niepodległości w obiektywie (foto) cz.1
  • Tour de Pologne 2010 - fotoreportaż bez komentarza cz.2
  • Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (foto)
  • "Złota Rybka" dla Roberta Mazurka
  • Warszawiak w USA (foto) cz.1