Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
W Stolicy od dawna działa sieć kamer monitorujących ulice naszego miasta. Ratusz ogłosił, że System Monitoringu Miejskiego został rozszerzony o kolejne 10 z docelowych 28 kamer jakie na naszych ulicach zostaną zainstalowane do końca 2010 roku.
Trasa Łazienkowska widziana z placu na rozdrożu. W chwili, gdy zostaną włączone system będzie łącznie liczył 796 kamer. Obraz rejestrowany przez system monitoringu obserwowany jest przez 24 godziny. Jeśli operatorzy zauważą coś niepokojącego natychmiast powiadamiają policję lub straż miejską. Według urzędników jest to jeden z powodów dla którego Warszawa odnotowuje "najwyższy wskaźnik zatrzymania sprawców na gorącym uczynku".
Na dowód podają, że w grudniu zeszłego roku dwie pracownice monitoringu otrzymały nagrody za "przyczynienie się do ujęcia przez policję grupy przestępczej kradnącej dane z kart płatniczych". Przestępcy zostali schwytani, bo w okolicy bankomatu za pomocą którego dokonywali "skimmingu" znajdowała się kamera.
Głównym jednak zadaniem systemu jest działanie prewencyjnie. Urzędnicy mają nadzieję, że potencjalni przestępcy wielokrotnie nie podejmą swoich szkodliwych działań obawiając się zarejestrowania przez kamery systemu. To między innymi dlatego na ulicach Stolicy możemy napotkać tabliczki informujące o objęciu danego miejsca nadzorem monitoringu miejskiego. Ponadto część z nich jest specjalnie wyeksponowana tak aby zarówno piesi jak i kierowcy zdawali sobie sprawę, że są obserwowani.
System wspiera również policję, która dzięki jego działaniu może bardziej efektywnie rozmieszczać patrole i ma dostęp do szybkiej informacji o popełnionych przestępstwach, co wymiernie wpływa na jej skuteczność.
Rozwój monitoringu miejskiego nie jest niczym nowym. Tą drogą poszła na przykład Wielka Brytania. Jednak po zamachach w londyńskim metrze sprzed kilku lat podjęta została dyskusja na ile ten system jest efektywny. Okazało się bowiem, że nie tylko nie pomógł zapobiec tragedii to na dodatek próby identyfikacji sprawców nie przynosiły szybkich efektów. W dyskusjach na całym świecie podnoszony jest też argument zagrożenia wykorzystywania możliwości monitoringu do śledzenia obywateli w celach swobodnie związanych z bezpieczeństwem.
Z drugiej strony rozwijające swoją populację miasta borykają się z rosnącą przestępczością, do której ośmiela narastająca anonimowość na ulicach miast. System rejestrujący uliczne zdarzenia może odbierać śmiałość chuliganom i drobnym przestępcom. Pytanie, na ile jesteśmy skłonni zaryzykować zagrożenie naszych wolności aby zwiększyć bezpieczeństwo?
Komentarze
Brak komentarzy.