Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Stałam bokiem. Jedna noga uniesiona wysoko i oparta na jakiejś geometrycznej konstrukcji. Pochylona. Zgięte i skrzyżowane ręce oparte na uniesionym kolanie - opisuje swoją historię blogerka o pseudonimie mamaruda.
Fot. sxc.hu Nagie piersi modelki Kolejne pertraktacje. W końcu żeby nie tracić czasu zawiesili mi jakiś parawan zahaczony o gwóźdź wystający ze ściany i szafę - na kiju od miotły. Potem się dowiedziałam, że inne modelki się ucieszyły, bo same nie miały odwagi o to poprosić...
Oczywiście wcale, ale to wcale nie próbowałam zyskać na czasie. Słyszę, że pojawiło się jeszcze kilku studentów. Postanowiłam zastanowić się czy jestem zdrowa na umyśle i czy może masochizm odziedziczyłam po kimś? Później przekonywałam siebie, że mam do czynienia z dorosłymi ludźmi. Sprawdziłam czy na pewno ogoliłam nogi. Wzięłam głęboki wdech i podeszłam wyprostowana prosto do podestu.
To jaką pozycję ustawił mi asystent woła o pomstę do nieba! Do dziś ją pamiętam. Stałam bokiem. Jedna noga uniesiona wysoko i oparta na jakiejś geometrycznej konstrukcji. Pochylona. Zgięte i skrzyżowane ręce oparte na uniesionym kolanie. Skierowali na mnie lampy, farelki. Studenci w swetrach. Myślałam, że te grzejniki to ludzki odruch, ale potem się zorientowałam, że przeziębienie modelki i wypadające przez to zajęcia to ich zmora więc dbają o mnie we własnym interesie. I nastąpiła cisza.
Niemal od razu zaczął spływać po mnie pot. Czułam się jak kurczak, bo pamiętam że kurczaki mojej babci grzały się pod żarówką, a ja gapiłam się na nie z przyjemnością. Stłoczone razem grzały się, no i to rozkoszne "pi pi pi" jakie wydawała maszyna. Myślałam wtedy, że chciałabym być jednym z nich. Cóż, uważaj czego sobie życzysz!
Zerkałam na twarze studentów. Szukałam choćby cienia kpiny, złośliwego uśmiechu, czegoś co mogłoby stać się pretekstem do zabrania swoich zabawek i niepojawienia się więcej. Do schowania się gdzieś, gdzie spokojnie mogłabym lizać rany. I co? I nic. Wpatrywali się we mnie intensywnie, w skupieniu, aż marszczyli czoła, aż mrużyli oczy. Znikali na chwilę za sztalugami i znów wychylali się by wychwycić te trudne linie stworzone przez asystenta.
Komentarze (1)
po co narzekać skoro chcecie pozować