Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Mężczyźni przebrani za Spidermana, Batmana, Supermena a nawet Hulka są stałym elementem krajobrazu Hollywoodzkich bulwarów. Ubarwiając tamtejsze deptaki korzystają z datków jakie wręczają im turyści i spacerujący mieszkańcy miasta. To nie jest nielegalna działalność, ale tylko pod jednym warunkiem. Uliczni artyści nie mogą żebrać, czyli aktywnie starać się o pieniądze od przechodzących ludzi.
W ostatnim czasie tamtejsza policja zwróciła baczniejszą uwagę na to zjawisko. Zaczęły pojawiać się zgłoszenia, że osoby przebrane w kostiumy superbohaterów zaczepiają ludzi na ulicy prosząc o pieniądze. W ostatnią środę funkcjonariusze aresztowali Batmana, znanego również jako Tony Tomey. Po przeprowadzeniu monitoringu działań jakie podejmowała grupa sześciu ulicznych "superbohaterów" zakuto Tonyego w kajdanki i przewieziono do aresztu.
W tej sprawie wypowiedział się rzecznik Hollywood Entertainemt District. - Zostało udokumentowane, że było oczekiwanie przekazywania pieniędzy z rąk do rąk i innej nielegalnej aktywności - wyjaśnił rzecznik. Jak informuje Daily Telegraph koledzy Batmana są przerażeni. - Wiedziałem, że ten dzień w końcu nadejdzie - powiedział Joe McQueen, który w swojej działalności ulicznego artysty przebiera się za Hulka.
To nie pierwszy raz kiedy uliczni wykonawcy mają kłopoty z policją. W ostatnich latach stróże porządku aresztowali między innymi Elmo, Mr Incredible oraz... Chewbacca za różnego rodzaju naruszenia tamtejszego prawa.
W 2007 roku Batman był aresztowany za wprowadzanie zamieszania po tym jak domagał się prawa skorzystania z przenośnych toalet jakie rozstawili w okolicy pikietujący członkowie związków zawodowych. Spiderman również miał kłopoty. Kilka lat temu został aresztowany za rzekome zaatakowanie człowieka na ulicy.
Wygląda na to, że występy uliczne to ciężki kawałek chleba. Prawda jest jednak taka, że poruszając się w miejscach publicznych takich jak ulica, mamy prawo chronić swoją osobę. Każdy z nas zapewne doświadczył uciążliwości bycia zaczepianym chociażby przez żebraków, pijaków czy różnego rodzaju amatorskich wykonawców utworów muzycznych. Wprawdzie Chewbacci na warszawskich ulicach nie widziałem, ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo.
Jeśli uliczni artyści robią swoje przyjmując to co ludzie z własnej wolnej woli wrzucą im do puszki wtedy w zasadzie nie ma problemu, a nawet jest to z korzyścią dla turystycznego wizerunku miasta. Problem pojawia się wtedy gdy się słyszy "daj Pan złotówkę".
Komentarze
Brak komentarzy.