Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Zarówno Urząd Miasta jak i Zakłada Transportu Miejskiego podkreślają jak wyjątkowa jest to operacja. Otóż pierwszy raz w historii naszego miasta na taką skalę zastosowana zostanie Ustawa o koncesji na roboty budowlane lub usługi przyjęta w 2009 roku. Mówiąc po ludzku, chodzi o realizację projektu przy współpracy z partnerem prywatnym "na zasadzie koncesji". Nadal brzmi tajemniczo? No to wyjaśniamy.
Miasto wymyśliło sobie, że jakaś prywatna firma przystanie na propozycję wymiany 1580 wiat przystankowych w całej Warszawie, a w zamian za to dostanie prawo do korzystania z powierzchni reklamowych jakie taka wiata ma do zaoferowania. Na konstrukcji przystanku zostaną zamontowana specjalne uchwyty na reklamy najprawdopodobniej dwustronne nośniki typu citylight. Na tym ma polegać zysk koncesjonariusza, czyli będzie zarabiać na reklamach, bo Miasto nie ma ochoty zapłacić ani złotówki.
Co ciekawe przystanki nie muszą być identyczne na terenie całej Warszawy. Jak to zwykle bywa przy tego typu okazjach mamy równych i równiejszych. W Śródmieściu i "dzielnicach ościennych" mają zostać ustawione 625 przystanków, których projekt został przyjęty przez urzędników w ramach przeprowadzonego konkursu "Przystanek Dla Warszawy". Wygrał pomysł Towarzystwa Projektowego, które jest także autorem Miejskiego Systemu Informacji w Warszawie.
Pozostałe 955 przystanków w innych dzielnicach to będą już tak zwane wiaty seryjne, które wskaże wspomniany już kilka razy koncesjonariusz. Oczywiście urzędnicy będą musieli zaakceptować wybór prywatnego partnera. Żeby było trudniej mamy jeszcze trzeci projekt, tak zwany "konserwatorski". Już dzisiaj takie przystanki możemy zobaczyć w al. Ujazdowskich. Takie wiaty inwestor będzie mógł ustawić na terenach objętych nadzorem konserwatorskim.
Przez cały okres trwania umowy pomiędzy Miastem, a koncesjonariuszem będzie on odpowiadał za konserwacje, sprzątanie, odśnieżanie, a nawet wymianę wiat przystankowych w przypadku ich całkowitego zniszczenia. Urzędnicy chcą także aby prywatny partner ponosił koszty administracyjne oraz płacił rachunki za prąd zużywany do oświetlenia przystanków.
Pomysł wygląda solidnie i może prywatny inwestor dbając o swoje interesy będzie starał się dopieszczać pozostające pod jego opieką przystanki komunikacji miejskiej. Z drugiej strony możemy być pewni że powierzchnia reklamowa zostanie wykorzystana w 100% zapewniając nam kolorowy zawrót głowy krzykliwymi reklamami o wszelkiej możliwej treści. Teraz jeszcze muszą się zgłosić chętni... będziemy śledzić tę sprawę.
Komentarze
Brak komentarzy.