Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Przebudowy miasta ciąg dalszy. Tym razem urzędnicy zainteresowali się ul. Emilii Plater, a konkretnie odcinkiem pomiędzy Dworcem Centralnym, a ulicą Świętokrzyską gdzie obszar pomiędzy dwoma przeciwnymi pasami ruchu był wykorzystywany jako parking samochodowy. Niektóre pomysły tego projektu można uznać za... kontrowersyjne.
Fot. mat. pras.Urzędu Miasta Warszawa Pomimo tego, że jest to ścisłe Centrum miasta tuż przy największym dworcu kolejowym w Warszawie można byłoby sądzić, że to jakieś dalekie peryferie. Te rejony kojarzyć się mogą jedynie z chaosem ulicznym, budami z podejrzanym jedzeniem i wszechobecnymi menelami. Konieczność przedostania się przez ten kawałek Centrum Warszawy może naprawdę wywoływać głęboki wewnętrzny sprzeciw u każdego kto nawykł do jakichkolwiek standardów cywilizacji zachodniej.
Teraz ma się to zmienić. Będą brzozy, pnącza i ławki. Ma być bezpieczniej i o wiele bardziej urokliwie. Planowane zmiany nie dotyczą jedynie wymiany nawierzchni, ale mają całkowicie przebudować to miejsce. Co ciekawsze remont ma być wykonany przy użyciu materiałów z odzysku ze szczególnym naciskiem na te z kamiennych nawierzchni drogowych.
Urzędnicy zapewniają, że zasadzone w tym miejscu rośliny należą do odmian bardzo odpornych na warunki miejskie. Wskazany został również wzór w jaki to wszystko ma się układać. Z niewyjaśnionej przyczyny urzędnikom spodobał się pomysł odwzorowania łańcucha DNA poprowadzonego zielonym pasem brzozowego zagajnika (materiał roślinny) oraz metalowymi siatkami wypełnionymi kamiennym materiałem z odzysku. Wysokość konstrukcji zaplanowano na 50 - 100cm, aby nie przesłaniały otoczenia i równocześnie stanowiły barierę dla osób które chciałyby przekraczać ulicę w miejscach innych niż pasy dla pieszych.
Nie jest to takie bezzasadne, bo obecnie ma to miejsce nagminnie ze względu na kompletny bałagan w przestrzeni tej ulicy przypominający bardziej sytuacje nieustającego, wiecznie niedokończonego remontu, a nie oddanej do użytku publicznego drogi.
Projekt zakłada również miejsca do siedzenia wkomponowanych w DNA. Podobno dzięki temu osoby przekraczające ulicę będą sobie mogły w połowie drogi usiąść i odpocząć. Ten pomysł burzy przeświadczenie o tym, że osoba podejmująca w tej sprawie decyzję kiedykolwiek była na ulicy Emilii Plater.
Można zapewnić że uwzględnienie tego elementu jest całkowitym absurdem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie skorzysta z ławki czy innego kamiennego taboretu aby sobie chwilę posiedzieć na wąskim pasie przy przejściu dla pieszych pomiędzy niezwykle ruchliwymi pasami jezdni. Jedyne czego tam można doświadczyć to klasycznego zanieczyszczenia powietrza przez pojazdy spalinowe, oraz ryku silników. Osoby z nieco bujniejszą wyboraźnią mogą się jeszcze dodatkowo postresować, że zdarzy się wypadek który skasuje nie tylko elementy DNA ale również odpoczywających tam ludzi.
Można się spodziewać że to miejsce stanie się nową publiczną noclegownią zważywszy na niezwykłą aktywność w tym rejonie różnego rodzaju podejrzanych osobników będących często pod wpływem alkoholu w stopniu nakazującym im szukania jak najwygodniejszego i lekko odosobnionego miejsca wypoczynku. Czas pokaże jak to rozwiązanie przyczyni się do ucywilizowania tych rejonów Warszawy.
Komentarze
Brak komentarzy.