Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
Według obrońców krzyża znajdującego się pod Pałacem Prezydenckim słowa powinny rozpoczynać dialog na temat upamiętnienia ofiar katastrofy Smoleńskiej, a nie go kończyć. Słowa, słowa, słowa - tak podsumowują postawę władz.
Wojna o krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Obrońcy krzyża kontra jego przeciwnicy. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami odbyło się dzisiaj coś na kształt konferencji prasowej obrońców krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Odczytane zostało stanowisko środowiska prezentujące oczekiwania w sprawie dalszych działań zmierzających ku upamiętnieniu ofiar katastrofy smoleńskiej.
Głównym postulatem jest ogłoszenie międzynarodowego konkursu mającego wyłonić projekt artystyczny odpowiedni dla tego celu. Równocześnie stwierdzono, że władze ograniczają się do deklaracji słownych za którymi nie idą żadne satysfakcjonujące działania. - Czy to oznacza, że mamy tu przebywać do wiosny? - pytał retorycznie przedstawiciel środowiska. - Przetrwamy zimę, jeśli będzie trzeba - dodał w odpowiedzi.
Obrońcy krzyża nie poprzestali na przedstawieniu swoich intencji. Według nich następuje eskalacja agresji wśród ich przeciwników. Dowodem na to ma być seria zdarzeń które rozpoczyna słoik z fekaliami, przechodzi przez incydent z "granatem", aż do wydarzeń z dzisiejszej nocy kiedy to zostali usunięci spod krzyża ze względu na alarm bombowy.
Dzisiaj w nocy kompletnie pijany "dowcipniś" (3 promile alkohol we krwi) wielokrotnie telefonicznie informował policję o podłożonej w okolicy Pałacu Prezydenckiego bombie. Funkcjonariusze podjęli poszukiwania oraz zabezpieczyli teren. Konieczne było przesunięcie obrońców krzyża poza obszar potencjalnego wybuchu.
Alarm zakończył się przewiezienie ponad 40 letniego, nietrzeźwego mężczyzny do izby wytrzeźwień gdzie oczekuje na dalsze kroki w postępowaniu jakie się w jego sprawie toczy. Grozi mu nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
Komentarze
Brak komentarzy.