Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Obawiam się też, że medialna rozprawa ze sklepami bez innych działań, np. edukacyjno-prewencyjnych, stworzy podziemie dopalaczowe - mówi radny SDPL Bartosz Dominiak w rozmowie z eKurjerem Warszawskim. W czwartek (7 październik) sprawa dopalaczy rozpaliła sesję Rady Miasta Warszawa.
Zaplombowany sklep z dopalaczami. eKjW: Sugerował Pan na ostatniej sesji Rady Miasta ze medialność sprawy dopalaczy przykryć może zagrożenia i walkę z alkoholizmem i "tradycyjna" narkomania? Dopytywał się Pan ile osób zmarło po przedawkowaniu alkoholu i narkotyków tradycyjnych. To trochę wygląda jakby chciał Pan bagatelizować problem dopalaczy. Jak należy rozumieć Pana stanowisko odnośnie tej sprawy?
W żadnym wypadku nie bagatelizuję problemu dopalaczy, ale raczej nawołuję do tego, żeby uwypuklając problem dopalaczy nie bagatelizować problemu alkoholizmu, palenia papierosów i zażywania tradycyjnych narkotyków np. przez młodzież. A mam wrażenie, że nagłe zainteresowanie władzy dopalaczami ma taki dorywczy, medialny charakter, a walka z alkoholizmem, paleniem czy narkotykami już medialna nie jest. Choć ofiar tych używek jest znacznie więcej.
Czy sprawa dopalaczy nie jest szczególna? W świetle prawa były sprzedawane bez ograniczeń wiekowych. Czy to nie różni tej sprawy od sprzedaży np. alkoholu?
Problem w tym, że dopalacze praktycznie nie były w w ogóle przez prawo regulowane. I to różni je od tradycyjnych używek. Prowadzi to do absurdu, że na przykład posiadacz małej ilości marihuany na własny użytek jest przestępcą, a właściciel sklepu z bombą chemiczną - bo czymś takim jest przecież dopalacz - jest bezkarny. Inna sprawa, że alkohol i papierosy nie powinny być sprzedawane nieletnim, a są. I mało kto jest za to karany.
Prawidłowo jest prowadzona akcje usunięcia punktów sprzedaży tak zwanych dopalaczy z ulic naszego miasta?
Komentarze
Brak komentarzy.