Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Inspirujące są dla mnie podróże. Staram się zawsze skosztować lokalnych przysmaków. Na Karaibach jadłem udka żabie wielkości ud kurczaka - mówi Jan Kuroń eKurjerowi Warszawskiemu.
Fot. Jan Kuroń Jan Kuroń eKjW: Jesteś znany z tego, że lubisz gotować. Skąd zamiłowanie do kuchni? Jak się zaczęła ta przygoda?
Zamiłowanie do gotowania najprawdopodobniej odziedziczyłem w genach. Jak powszechnie wiadomo, mój dziadek związany był z tematyką kulinarną, bardziej pasywnie niż aktywnie, poprzez zupę "kuroniówkę", a Ojciec był wybitnym kucharzem znanym wielu Polakom choćby z ekranów telewizyjnych lub książek kucharskich.
Czyli to wpływ Ojca zadecydował?
To właśnie dzięki Ojcu i jego ogromnej pasji związanej z gotowaniem, ja i mój brat od najmłodszych lat, poprzez wspólne rodzinne przygotowywanie potraw, zostaliśmy nauczeni wielu przepisów i sztuczek w kuchni. Zostało w nas zaszczepione ogromne zamiłowanie do sztuki kulinarnej. Niewątpliwym skarbem były i nadal są dla mnie złote myśli Ojca, np. kuchnia to nie apteka, czyli fakt, iż kierowanie się w gotowaniu przede wszystkim własnym smakiem i wyczuciem jest jak najbardziej wskazane, albowiem nie jest niczym złym zamienienie składników bądź przypraw, albo rezygnowanie z nich, jeżeli dzięki temu potrawa będzie smaczniejsza.
Czy kuchnia jest Twoją największą pasja?
Tak, zdecydowanie kuchnia jest moją największą pasją. Zawsze gotowanie było obecne w moim życiu. Jednakże interesuję się także innymi rzeczami, m.in. piłką nożną, polityką, chociaż ostatnimi czasy niestety w coraz mniejszym stopniu, patrząc na to, co się dzieje na polskiej scenie politycznej. Zawsze interesowała mnie geografia polityczna, zwłaszcza stosunki międzynarodowe, ze wskazaniem na przemiany polityczne w krajach postkomunistycznych, w tym zwłaszcza dyktatury.
Jakie jest Twoje ulubione danie?
Nie jestem specjalnie oryginalny w tej kwestii, bowiem najbardziej lubię słabo wysmażony befsztyk z polędwicy wołowej. Najmniej natomiast lubię bezy i chałwę oraz wszystko, co jest z tym związane. Nie jadam także wielu składników, na które jestem uczulony m.in. orzechów włoskich oraz laskowych.
Skąd są pomysły na potrawy? Z babcinej księgi przepisów? z egzotycznych krajów? Czy
może sam wymyślasz?
Pomysły na przepisy czerpię z różnych źródeł. Po pierwsze z ogromnej spuścizny mojego Ojca, z której będę czerpał z pewnością do końca życia - oby nie tylko ja. Ponadto, niesamowicie inspirujące są dla mnie podróże, bowiem zawsze, gdy wyjeżdżam staram się skosztować lokalnych przysmaków oraz napojów, w miarę możliwości podpytując o sposób ich przyrządzenia oraz wykorzystane składniki. Dla przykładu w Palermo jadłem grillowane jelita wołowe i policzki cielęce, a na Karaibach żabie udka wielkości udka kurczaka. Nietypowo - jednakże inaczej i jakże smacznie! Co udowadnia, iż wszelkie inności, nowości w kuchni mogą być miłym zaskoczeniem dla podniebienia.
Komentarze
Brak komentarzy.