Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Przez ponad 39 lat swojego istnienia, organizacja sprawdziła na setki sposobów skuteczność różnych form kreatywnej konfrontacji - mówi Robert Cyglicki, szef Greenpeace Polska w kontekście protestu na dachu Ministerstwa Środowiska.
ekjw: Wydaje się iż radykalne działania w akcjach ekologów są wyjątkowo skuteczne. Przynajmniej jeśli chodzi o sytuacje jeśli jedną ze stron jest państwo, a nie prywatne przedsiębiorstwa. Często jest to balansowanie na granicy prawa lub nawet łamanie prawa. Wiem że od wielu lat działa Pan w ruchu ekologicznym, ciągnie mi aby zapytać ile razy zakładano Panu kajdanki w związku ze swoim działaniami, zadam jednak inne pytanie. Czy działania na drodze formalnej jakie Państwo podejmujecie nie przynoszą efektu?
Tam gdzie są pieniądze, potężne wpływy i interesy, prym wiedzie polityka faktów dokonanych. W takiej sytuacji podejmowanie samych działań formalnych po prostu nie ma sensu. Tak długo jak nikt o nich nie usłyszy, nikt się nimi nie przejmie. Kwestie dotyczące ekologii giną w gąszczu formalnych i administracyjnych procedur. Sądy orzekają najczęściej po fakcie, a więc dopiero gdy gołym okiem widzimy wyrządzone szkody. Mając wyrok w garści skupiamy się z kolei na skutkach, zapominając jednocześnie o przyczynach. Brakuje czasu na refleksję. Wcześniejsze prośby, wnioski i apele nie mają już żadnego znaczenia. To takie nasze abecadło współczesnego państwa, o którym nie zapominamy realizując swoje kampanie.
Protest z zeszłego tygodnia trwał trzy dni, negocjacje zakończyły się kompromisem. Negocjacje z ekspertami ministerialnymi muszą być trudną sprawą? Czy w Państwa organizacji są osoby wyspecjalizowane w negocjacjach?
Pan minister powiedział, że nie były to trudne negocjacje, bo mieliśmy ten sam cel. Dla mnie osobiście były to cholernie trudne cztery godziny. W przeciwieństwie do pana ministra nie miałem pod ręką swoich doradców, ekspertów i speców od komunikacji. Z kolei na dachu ministerstwa w temperaturze przekraczającej 40 stopni Celsjusza, w pełnym ekwipunku alpinistycznym, czekali na mnie aktywiści. Wiedziałem, że prędzej czy później będę musiał spojrzeć im prosto w oczy. Powiedzieć w telegraficznym skrócie co zrobiłem w sprawie, dla której zrezygnowali z osobistych wygód i poddali się karnym konsekwencjom swojego czynu. Wracając jednak do meritum pytania, choć myśleliśmy o wielu wariantach zakończenia protestu, nie byliśmy profesjonalnie przygotowani do negocjacji. Być może dlatego, tak a nie inaczej, oceniam skalę ich trudności.
Komentarze
Brak komentarzy.