Naprawiamy wieże audio, magnetowidy VHS, TV, amplitunery, radia, magnetofony, odtwarzacze CD.
- Dostępność targowisk blisko miejsca zamieszkania może prowadzić do nawiązywania lokalnych więzi społecznych, zmniejszać zapotrzebowanie na podróżowanie (najczęściej samochodem) do bardziej oddalonych centrów handlowych - pisze Bartłomiej Kozek z Partii Zielonych.
Fot. Joanna Erbel Bartłomiej Kozek jest przewodniczącym warszawskich Zielonych. Nie ma miejskiego życia bez targowisk. W ciągu ostatnich lat nie była to prawda, którą władze miasta i jego dzielnic za bardzo podzielały. Myśli się jeszcze o renowacji praskiego Bazaru Różyckiego, ale już targowisko na Banacha znalazło się pod ostrzałem, gdy pojawił się pomysł na postawienie na jego części bloku mieszkalnego. Dodatkowo bardzo intensywnie zabrano się za likwidację nielegalnego handlu ulicznego, wychodząc z założenia, że dostateczną próbą zaradzenia temu problemowi jest umieszczanie informacji na temat wolnych miejsc na targowiskach na miejskich stronach internetowych. Brak spójnej polityki samorządowej wobec bardziej tradycyjnego, miejskiego handlu ulicznego (jak również wielu innych kwestii, powiązanych z tym tematem, takich jak miejska polityka wielokulturowa i żywnościowa) prowadzi do degradowania się przestrzeni handlowej, a tym samym - obniżania atrakcyjności handlu bazarowego w porównaniu do wizyt w centrach handlowych. Dostępność targowisk blisko miejsca zamieszkania może prowadzić do nawiązywania lokalnych więzi społecznych, zmniejszać zapotrzebowanie na podróżowanie (najczęściej samochodem) do bardziej oddalonych centrów handlowych, tworzyć urok przestrzeni miejskiej, jak dzieje się to w wielu miastach Europy Zachodniej - już z tej krótkiej wyliczanki widać, że zalet poświęcania większej uwagi handlowi ulicznemu, prowadzonemu w higienicznych warunkach i w zgodzie z przepisami prawa nie brakuje.
Komentarze (6)
"Popieram!!! Bazary są fajne!!! Ja chcę lokalnych rynków w Warszawie!!! I żeby na każdym było stoisko z produktami gospodarstw ekologicznych, bez chemii - i żeby prawo krajowe wprowadziło dofinansowanie ich produkcji, tak żeby stały się dostępne dla "zwykłego" konsumenta!"
Bazary sa najczesciej oblesne. Teren dziurawy i odrobina deszczy wystarczy zeby sie porobily ogromne kaluze. Syf, malaria i estetyczny koszmar. Nie wiem co w tym takiego ekstra widzicie. Jedno "za" to takie ze faktycznie mozna kupic bardziej roznorodny towar i jakosciowo lepszy niz to co kupujemy przewaznie w sieciach, ale to tez nie jest norma.
Bardzo cieszę się, że wreszcie ktoś poważnie podniósł ten temat. HGW chce zniszczyć lokalne targowiska, tereny oddać deweloperom, a handel zamknąć w sklepach wielkopowierzchniowych. Tymczasem lokalne bazary to nie tylko miejsce, gdzie można kupić żywność od okolicznego rolnika, ale także okazja do spotkania ludzi i pewien niepowtarzalny sposób życia. Zieloni, bardzo liczę na Was, że dopilnujecie, by HGW nas tego nie pozbawiła.
Popieram!!! Bazary są fajne!!! Ja chcę lokalnych rynków w Warszawie!!! I żeby na każdym było stoisko z produktami gospodarstw ekologicznych, bez chemii - i żeby prawo krajowe wprowadziło dofinansowanie ich produkcji, tak żeby stały się dostępne dla "zwykłego" konsumenta!
Na bazarze dużo łatwiej kupić np. dobrej jakości owoce, warzywa, czy jakieś inne drobiazgi, po które nie warto specjalnie jechać do marketu i tracić na tą wyprawę przynajmniej 2 godziny. Jak np. lubisz dobre pomidory, to chętniej kupisz od znanego Ci od lat pana Józka na ryneczku, bo wiesz że może i płacisz trochę więcej, ale będą przynajmniej smaczniejsze od tych z marketu. Poza tym, ryneczek ma swój klimat :)
bazary, podobnie jak małe sklepy nie mają już większych szans.. ludzie zdecydowanie wybierają tańsze produkty, a żeby np. sklepik osiedlowy utrzymał się na normalnym poziomie to musi mieć ceny, które względem cen marketów wydają się zdecydowanie zawyżone... i tak to ludzie wolą dopłacić do dojazdu do marketu aby kupić coś o 1zł taniej a nie liczą dodatkowo kosztów jakie ponieśli na dojazd.